Od razu do biletów

TULKA.PL Blog podróżniczy No 260618

Weekend w mieście

Weekend w Gdańsku za mniej niż 500 zł

Skąd
Szczecin
Ile
450-495 zł
Dokąd
Gdańsk
Kiedy
12-14 czerwca 2026

Sprawdzony nocleg, miejsca nad wodą, dobre jedzenie i pomysły na weekend w Gdańsku bez nadwyrężania budżetu. Gotowy plan na trzy dni, z trasą i wszystkimi kosztami.

Czytaj dalej

Dobre podróże
zawsze się opłacają

GDAŃSK13 06 2026
Nabrzeże Motławy w Gdańsku o zmierzchu, kamienice i średniowieczny żuraw odbite w wodzie

Plan wyjazdu

No 260618
  1. Piątek: Główne Miasto i Motława Do punktu: Piątek: Główne Miasto i Motława
  2. Sobota: Oliwa i plaża Do punktu: Sobota: Oliwa i plaża
  3. Niedziela: stocznia Do punktu: Niedziela: stocznia

O 20:40 w piątek siedziałam na nabrzeżu Motławy z kanapką z piekarni i patrzyłam, jak słońce zachodzi za kamienicami po drugiej stronie wody. Żuraw robił się coraz ciemniejszy, na wodzie pływały łódki z turystami, a obok mnie dwóch rybaków na emeryturze kłóciło się o to, czy w tej rzece w ogóle jest coś do złowienia. Wieczór kosztował mnie dokładnie 9 złotych, tyle co kanapka.

Gdańsk ma opinię drogiego miasta, zwłaszcza w sezonie. I trochę słusznie, bo przy Długim Targu ceny potrafią przyprawić o zawrót głowy. Ale postanowiłam sprawdzić, czy da się spędzić tam trzy dni za mniej niż pięćset złotych, z dojazdem ze Szczecina. Udało się, z małym zapasem.

Dojazd i nocleg

Ze Szczecina do Gdańska jedzie się pociągiem kilka godzin, w zależności od połączenia. Wybrałam wolniejszy pociąg, który był tańszy, i bilet kupiłam w środę, a nie w czwartek, bo zauważyłam, że ceny na ten weekend zaczęły rosnąć. Czwartkowa zasada mówi „decyzja najpóźniej w czwartek”, a nie „zawsze w czwartek”.

Spałam w hostelu na Dolnym Mieście, dziesięć minut pieszo od Głównego Miasta. Łóżko w czteroosobowym pokoju dla kobiet, z szafką na klucz i zasłonką przy łóżku. Czysto, cicho, kuchnia do dyspozycji. Wybierałam według listy, którą spisałam po nocy nad barem w Poznaniu: okna, opinie o hałasie, cena końcowa. Dolne Miasto jest spokojniejsze niż ścisłe centrum, a na Długi Targ i tak chodzi się pieszo.

Plan na trzy dni

Piątek: Główne Miasto i Motława

Przyjechałam po południu. Plecak zostawiłam w hostelu i poszłam na Główne Miasto. Długi Targ, ratusz, fontanna, kamienice z bogato zdobionymi fasadami, potem Długie Pobrzeże wzdłuż Motławy aż do Żurawia. Na ulicy Mariackiej, wąskiej, z kamiennymi przedprożami, sklepami z bursztynem i rzygaczami w kształcie smoków, byłam kilka razy, bo zawsze wyglądała inaczej.

Na kolację wybrałam bar mleczny kilka ulic od głównych tras. Pierogi, zupa i kompot za kilkanaście złotych. Po kolacji nabrzeże i kanapka z piekarni, o której pisałam na początku. Najlepszy darmowy widok w mieście.

Sobota: Oliwa i plaża

Rano tramwajem do Oliwy. Park przy dawnym pałacu opatów jest jednym z najładniejszych w Polsce: aleje strzyżonych drzew, staw, ogród z palmiarnią. Obok katedra, w której stoją słynne organy. Pokazy organowe odbywają się w określonych godzinach i zmieniają się w zależności od sezonu, więc jeśli chcesz posłuchać, sprawdź to rano na miejscu albo na stronie katedry.

Z Oliwy pojechałam na plażę w Brzeźnie. W czerwcu było już ciepło, ale woda jeszcze bardzo zimna. Weszłam do kolan i uznałam, że to wystarczy. Leżałam na ręczniku z hostelu, czytałam i patrzyłam na statki czekające na wejście do portu. Na obiad smażona ryba w budce przy plaży, droższa niż w barze mlecznym, ale nad morzem raz trzeba.

Wieczorem wróciłam do centrum i poszłam na Wyspę Spichrzów. Kiedyś stały tam ruiny, teraz nowe budynki, restauracje i promenada. Usiadłam na schodach nad wodą, tak jak połowa młodego Gdańska.

Kolorowe fasady kamienic przy Długim Targu w Gdańsku rano
Kolorowe fasady kamienic przy Długim Targu w Gdańsku rano

Niedziela: stocznia

Niedzielę zostawiłam na tereny dawnej stoczni. Historyczna brama, pomnik poległych stoczniowców, wielkie dźwigi i hale, w których dziś są kluby, kawiarnie i targi. Obok stoi muzeum poświęcone historii Solidarności, z charakterystyczną rdzawą fasadą. Do środka nie weszłam, bo na dobrą wystawę potrzeba kilku godzin, a tyle nie miałam. Zostawiam je na następny raz.

Zamiast muzeum poszłam w stronę dawnych hal stoczniowych, gdzie w niedzielę przed południem trwał targ rzeczy używanych i rękodzieła. Stoiska z płytami winylowymi, starymi aparatami, ceramiką i ubraniami, w tle kawa z przyczepy i muzyka z głośnika. Kupiłam pocztówkę z rysunkiem Żurawia za kilka złotych i wkleiłam ją potem do zeszytu obok pieczątki z informacji turystycznej. Między halami stoją dźwigi, które z bliska są dużo większe, niż się wydaje z miasta. Zadzierałam głowę tak długo, że rozbolała mnie szyja.

Pociąg powrotny miałam po południu. Do Szczecina dotarłam wieczorem, z piaskiem w butach i dwudziestoma zdjęciami Żurawia, z których jedno jest dobre.

Na czym oszczędzałam

  • Śniadania w hostelu. Kupiłam w sklepie chleb, ser, pomidory i jogurty na dwa dni. Kosztowało mniej niż jedno śniadanie w kawiarni na Głównym Mieście.
  • Pieszo zamiast komunikacji. Na Głównym Mieście i w okolicy wszędzie da się dojść. Tramwajem pojechałam tylko do Oliwy i nad morze, na bilet dobowy.
  • Bez atrakcji płatnych w każdej godzinie. Rejs statkiem, muzea i wieże widokowe kosztują, a przy takim budżecie wybrałam jedną rzecz za darmo za drugą.
  • Woda z kranu. W hostelu i w kawiarniach, w butelce wielokrotnego użytku.

Na czym nie oszczędzałam: na lodach, na smażonej rybie nad morzem i na jednej kawie z widokiem na Motławę. Bez tych trzech rzeczy to nie byłby weekend w Gdańsku, tylko ćwiczenie z liczenia.

Dla kogo taki plan

Plan na trzy dni z Głównym Miastem, Oliwą, plażą i stocznią sprawdzi się, jeśli lubisz chodzić i nie potrzebujesz restauracji z obrusami. Jeśli przyjeżdżasz z dzieckiem albo w lipcu i sierpniu, licz więcej, bo noclegi w sezonie wakacyjnym są wyraźnie droższe, a na plaży i na Długim Targu trudniej o spokój. Czerwiec, zanim zaczną się wakacje, był idealny: ciepło, długie wieczory i jeszcze nie tłumy.

Jeśli masz więcej czasu, z Gdańska łatwo dojechać kolejką do Sopotu i Gdyni. Sopockie molo w sezonie jest płatne, ale spacer plażą w stronę Sopotu z Brzeźna nic nie kosztuje i zajmuje mniej więcej godzinę.

Przy takim wyjeździe do Gdańska mój plecak z listy do bagażu podręcznego dostał jedną nową rzecz: ręcznik plażowy, cienki i szybkoschnący. Od teraz zostaje w nim na całe lato.

Ile wyszło

Szczecin → Gdańsk · 12-14 czerwca 2026

  • Pociąg Szczecin - Gdańsk i z powrotem, kupiony w środę160-180 zł
  • Łóżko w hostelu, pokój dla kobiet, dwie noce150-165 zł
  • Jedzenie przez trzy dni, w tym bar mleczny, ryba i lody105-115 zł
  • Bilet dobowy na tramwaje i drobiazgiokoło 35 zł

Razem450-495 zł

No 260618 · na osobę

Następnym razem przyjadę o dzień dłużej i dołożę do budżetu rejs statkiem po Motławie.

Pisze Tulka

Tłumaczka ze Szczecina, bez auta, z plecakiem 20 litrów. Od 2021 roku trzyma się czwartkowej zasady: raz w miesiącu wyjazd, decyzja najpóźniej w czwartek.

Bilet wydany , kierunek Weekend w mieście