Od razu do biletów

TULKA.PL Blog podróżniczy No 260430

Plecak

Jak spakować się na weekend do bagażu podręcznego

Skąd
Szczecin
Ile
500-650 zł
Dokąd
Wrocław
Kiedy
24-26 kwietnia 2026

Trzy dni we Wrocławiu z plecakiem, który mieści się pod siedzeniem w samolocie. Pokazuję, co do niego wkładam, czego już nie zabieram i dlaczego mały bagaż przydaje się także w pociągu.

Czytaj dalej

Dobre podróże
zawsze się opłacają

WROCŁAW25 04 2026
Mały spakowany plecak podróżny i zwinięte ubrania ułożone obok na podłodze

W piątek o 6:50 na peronie w Szczecinie stała obok mnie kobieta z walizką na czterech kółkach, wielkości małej lodówki. Jechałyśmy tym samym pociągiem do Wrocławia i, jak się okazało w wagonie, na tak samo długi weekend. Ona wsunęła walizkę między siedzenia i przez całą drogę pilnowała, żeby nie odjechała na zakrętach. Ja położyłam plecak na półce i zasnęłam.

Nie piszę tego, żeby się wywyższać. Przez lata pakowałam się tak samo. Zabierałam rzeczy „na wszelki wypadek”, trzy pary butów i dwie kurtki, a wracałam z połową nieruszoną. Dopiero tanie loty nauczyły mnie, że na weekend wystarcza plecak dwudziestolitrowy. Teraz pakuję się tak samo także do pociągu, bo z małym plecakiem po prostu lżej się chodzi po mieście.

Najpierw wymiary

W najtańszej taryfie większości tanich linii masz w cenie jeden mały bagaż, który musi zmieścić się pod siedzeniem przed tobą. Wymiary różnią się w zależności od przewoźnika, ale zwykle chodzi o coś w okolicach 40 na 30 na 20 centymetrów. Sprawdź dokładne wymiary u swojej linii przed zakupem plecaka, nie po.

Mój plecak ma 20 litrów, miękkie ścianki i żadnych sztywnych elementów. To ważne, bo miękki plecak da się lekko ścisnąć, a sztywnej walizeczki nie. Ma jedną dużą komorę, płaską kieszeń na laptopa przy plecach i małą kieszeń na górze na dokumenty. Nie ma bocznych kieszeni na butelkę, które wystają i potrafią przesądzić o tym, czy plecak mieści się w ramce do mierzenia.

Co wkładam na trzy dni

Buty mam jedne, na nogach. Wygodne, rozchodzone, takie, w których mogę przejść piętnaście kilometrów po bruku. To najważniejsza decyzja całego pakowania i jedyna, w której nie idę na kompromis.

Jak to ułożyć

Ubrania zwijam w rulony, nie składam. Zwinięta koszulka zajmuje mniej miejsca i mniej się gniecie. Na dno idą rzeczy, których nie będę potrzebować w drodze: piżama, bielizna, spodnie na zmianę. Na nich bluza. Kosmetyczkę z płynami wkładam na samą górę, bo przy kontroli na lotnisku trzeba ją wyjąć. W pociągu to bez znaczenia, ale trzymam się jednego schematu, żeby nie myśleć.

Skarpetki wpycham w puste miejsca przy ściankach. Ładowarkę i powerbank trzymam w małej saszetce, żeby nie szukać kabla na dnie plecaka.

Kurtkę przeciwdeszczową zakładam na siebie przy wejściu do samolotu, jeśli plecak robi się zbyt pękaty. Kieszenie kurtki to też miejsce na telefon, słuchawki i portfel. Nikt nie liczy tego, co masz na sobie.

Kolorowe kamienice przy rynku we Wrocławiu w porannym świetle
Kolorowe kamienice przy rynku we Wrocławiu w porannym świetle

Czego już nie zabieram

To lista ważniejsza niż poprzednia, bo to te rzeczy zapychały mi kiedyś walizkę.

  • Drugie buty. Jeśli nie idę na wesele ani w góry, nie potrzebuję ich.
  • Ubranie „na wyjście”. Ładna koszulka i te same spodnie wystarczają do każdej restauracji, do której chodzę.
  • Książki. Na wyjeździe czytam mniej, niż planuję. Jedna na czytniku albo w telefonie.
  • Pełnowymiarowe kosmetyki. Przelewam do małych pojemników albo kupuję miniatury, a resztę zostawiam w domu.
  • Ręcznik. Prawie każdy nocleg go daje. Jeśli nie, mały szybkoschnący zajmuje tyle co koszulka.
  • Suszarka do włosów. Jest w większości pokoi, a jak nie ma, przeżyję.

Za każdym razem po powrocie rozpakowuję się i odkładam na bok rzeczy, których nie użyłam. Jeśli coś trzeci raz z rzędu wraca nieużyte, wypada z listy.

Wrocław z plecakiem

Wrocław był dobrym testem, bo w kwietniu pogoda zmieniała się trzy razy dziennie. Rano kilka stopni i słońce, w południe deszcz, wieczorem znowu ładnie. Na cebulkę miałam koszulkę, bluzę i kurtkę i to wystarczyło. Ani razu nie wracałam do pokoju się przebrać.

Z małym plecakiem mogłam od razu po przyjeździe iść w miasto, bez odstawiania bagażu do hostelu, który i tak wydawał klucze dopiero od piętnastej. Plecak ważył mniej więcej sześć kilo. Chodziłam z nim przez rynek, wzdłuż Odry i po Ostrowie Tumskim, a wieczorem po zameldowaniu wyjęłam z niego tylko kosmetyczkę i piżamę. W niedzielę po wymeldowaniu znowu był ze mną przez cały dzień. Z walizką na kółkach po bruku na wyspach nad Odrą nie wybrałabym się na spacer.

W pociągu powrotnym plecak zmieścił się na kolanach, kiedy wagon był tak pełny, że na półkach nie było miejsca. Przy tanich lotach, o których pisałam w poprzednim wpisie, ten sam plecak pozwala nie dopłacać za bagaż, a to często największa ukryta opłata.

Wieczorem w sobotę poszłam na kolację w tej samej koszulce, w której chodziłam cały dzień, tylko z inną bluzą narzuconą na ramiona. Nikt nie zauważył, a ja nie musiałam nosić całego dnia drugiego zestawu.

Kiedy mały plecak nie wystarcza

Uczciwie: są wyjazdy, na które biorę większy, trzydziestolitrowy plecak. Zimą, bo kurtka, sweter i ciepłe buty zajmują dużo miejsca. Na festiwal pod namiot, bo dochodzi śpiwór. I wtedy, gdy wyjazd ma więcej niż cztery noce. Na zwykły weekend w mieście w maju czy we wrześniu nie widzę powodu, żeby nosić więcej.

Ile wyszło

Szczecin → Wrocław · 24-26 kwietnia 2026

  • Pociąg Szczecin - Wrocław i z powrotem160-220 zł
  • Pokój w hostelu, dwie noce200-260 zł
  • Jedzenie i kawa110-140 zł
  • Komunikacja miejska i drobiazgiokoło 30 zł

Razem500-650 zł

No 260430 · na osobę

Na pakowaniu nie zaoszczędziłam ani złotówki, ale na nerwach bardzo dużo.

Pisze Tulka

Tłumaczka ze Szczecina, bez auta, z plecakiem 20 litrów. Od 2021 roku trzyma się czwartkowej zasady: raz w miesiącu wyjazd, decyzja najpóźniej w czwartek.

Bilet wydany , kierunek Plecak