TULKA.PL Blog podróżniczy No 260604
Weekend w Wilnie bez samochodu
- Skąd
- Szczecin
- Ile
- 820-1230 zł
- Dokąd
- Wilno
- Kiedy
- 29-31 maja 2026
Pod koniec maja poleciałam do Wilna z lotniska pod Berlinem. Stare Miasto na piechotę, różowy chłodnik, wzgórze z wieżą i Zarzecze z konstytucją na ścianie. Plan na trzy punkty i rachunek.
Dobre podróże
zawsze się opłacają

Plan wyjazdu
No 260604- Wzgórze z wieżą Do punktu: Wzgórze z wieżą
- Kościół z cegły Do punktu: Kościół z cegły
- Zarzecze Do punktu: Zarzecze
Pierwsze, co usłyszałam po wyjściu z lotniska w Wilnie, to polski. Dwie starsze panie na przystanku rozmawiały o tym, czy autobus będzie za pięć, czy za dziesięć minut, i przechodziły z polskiego na litewski w połowie zdania. Usiadłam obok nich z plecakiem i przez chwilę miałam wrażenie, że wcale nie wyjechałam za granicę.
Do Wilna leciałam z lotniska pod Berlinem, bo ze Szczecina bezpośrednich lotów nie ma. Wyszło okrężnie, ale wciąż szybciej niż jakąkolwiek drogą lądową. O samym dojeździe na berlińskie lotnisko napiszę osobno, bo to temat, który zasługuje na własny wpis.
Stare Miasto na piechotę
Wileńskie Stare Miasto jest duże, jedno z większych w tej części Europy, i całe da się obejść pieszo. Nie ma tu sensu planować tramwajów i autobusów. Wystarczą wygodne buty i trochę cierpliwości do bruku.
Pierwszego wieczoru poszłam po prostu przed siebie. Barokowe kościoły co kilka ulic, dziedzińce, do których można zajrzeć przez bramy, kawiarnie w piwnicach i kamienice w kolorach, które w słońcu wyglądają jak lody: żółte, różowe, miętowe. Pod Ostrą Bramą ludzie przystawali, podnosili głowy i szli dalej. Zatrzymałam się i ja. Niezależnie od tego, w co się wierzy, to miejsce ma swoją ciszę, nawet w tłumie.
Następnego dnia rano przeszłam tę samą trasę jeszcze raz, przed dziewiątą. Bez ludzi Stare Miasto wyglądało zupełnie inaczej, było jasne i puste, a sprzątacze polewali bruk wodą.
Plan na trzy punkty
Na sobotę miałam trzy punkty, tak jak zawsze.
Wzgórze z wieżą
Nad miastem stoi wzgórze z ceglaną wieżą, pozostałością dawnego zamku. Wejście jest strome, ale krótkie. Z góry widać całe Stare Miasto, dachy, wieże kościołów i nowoczesne wieżowce po drugiej stronie rzeki. Byłam tam przed południem i dobrze zrobiłam, bo potem przyszły wycieczki.
Kościół z cegły
W Wilnie jest gotycki kościół z czerwonej cegły, o którym mówi się, że zachwycił Napoleona do tego stopnia, że chciał go przenieść na dłoni do Paryża. Nie wiem, ile w tym prawdy, a ile legendy, ale rozumiem, skąd się wzięła. Cegła ułożona w łuki, wieżyczki i ostre szczyty wygląda jak koronka. Stałam przed nim dobre dziesięć minut i robiłam zdjęcia, które żadnego z nich nie oddają.
Zarzecze
Za rzeczką na skraju Starego Miasta leży Zarzecze, dzielnica artystów, która ogłosiła się kiedyś żartobliwie niezależną republiką. Na jednej ze ścian wiszą tablice z jej konstytucją w kilkudziesięciu językach. Jest wersja polska. Przeczytałam ją całą i najbardziej podobał mi się punkt o prawie do bycia leniwym. Po całym dniu chodzenia skorzystałam z niego w kawiarni nad wodą.

Co zjeść
Litewska kuchnia jest sycąca. Najbardziej znane są cepeliny, czyli duże ziemniaczane pyzy z mięsem, polane sosem ze skwarkami. Jedna porcja to obiad i kolacja. Zjadłam połowę i resztę zostawiłam z żalem.
Ale moim odkryciem był chłodnik. Litewski chłodnik jest jaskrawo różowy, z buraków i kefiru, podawany z gorącymi ziemniakami obok. Pod koniec maja jest go pełno w każdej knajpie. Zamówiłam go dwa razy w ciągu dwóch dni i gdybym została dłużej, zamawiałabym codziennie.
Na śniadania chodziłam do piekarni, w których sprzedają ciemny chleb, bułki z kardamonem i kawę za rozsądne pieniądze. Na Litwie płaci się w euro i ceny w kawiarniach są niższe niż w Niemczech, wyższe niż w Polsce.
Niedziela na Rossie
W niedzielę rano, przed lotem, poszłam na stary cmentarz na wzgórzach na południowy wschód od Starego Miasta. To jedno z tych miejsc, do których Polacy jeżdżą z sentymentem, bo leży tam wielu ludzi związanych z polską historią i literaturą. Nie szukałam konkretnych grobów. Chodziłam alejkami pod drzewami, między pochylonymi krzyżami i nagrobkami z polskimi napisami, i słuchałam ptaków.
Było chłodno, kilkanaście stopni, ziemia jeszcze wilgotna po nocnym deszczu. Spotkałam może dziesięć osób. Dwie starsze kobiety sprzątały grób, jedna z nich zapytała mnie po polsku, skąd jestem. Kiedy powiedziałam, że ze Szczecina, pokiwała głową, że to bardzo daleko. Miała rację, choć leciałam tylko półtorej godziny.
Z cmentarza do pensjonatu wróciłam pieszo, zabrałam plecak i pojechałam na lotnisko. Na wszystko wystarczyło mi spokojnie czasu, bo wymeldowanie było do jedenastej, a plecak mogłam zostawić w recepcji.
Gdzie spałam
W małym pensjonacie na Starym Mieście, w kamienicy z dziedzińcem. Pokój pod dachem, skośny sufit, okno na kościelną wieżę. Na śniadanie nie było bufetu, tylko kawa i ciastko z pobliskiej piekarni, a recepcjonistka mówiła po polsku, po litewsku, po rosyjsku i po angielsku i zmieniała języki tak samo jak panie na przystanku.
Wybierałam z myślą o tym, czego nauczyłam się w Poznaniu: okno od podwórza, sprawdzone opinie pod kątem hałasu, cena końcowa z opłatami. Zadziałało. Dwie noce przespałam bez zatyczek.
Wilno dla kogoś, kto jedzie sam
Wilno to dobre miasto na pierwszy samodzielny wyjazd za granicę. Jest bezpieczne, kompaktowe, w wielu miejscach dogadasz się po polsku albo po angielsku, a płaci się kartą prawie wszędzie. Dowód osobisty wystarcza, bo Litwa jest w strefie Schengen. Wieczorem Stare Miasto jest pełne ludzi do późna i dobrze oświetlone.
Jedna rzecz, o której warto pamiętać: z lotniska do centrum jedzie się autobusem albo pociągiem kilkanaście, kilkadziesiąt minut, w zależności od pory. Późnym wieczorem kursy są rzadsze, więc jeśli lądujesz w nocy, sprawdź wcześniej, czym dojedziesz.
Ile wyszło
Szczecin → Wilno · 29-31 maja 2026
- Autobus Szczecin - lotnisko pod Berlinem i z powrotem80-120 zł
- Lot w obie strony, tylko mały bagaż300-500 zł
- Pensjonat na Starym Mieście, dwie noce250-350 zł
- Jedzenie i kawa, w tym dwa chłodniki150-200 zł
- Autobusy w Wilnie i drobiazgi40-60 zł
Razem820-1230 zł
Następnym razem polecę w maju albo we wrześniu, bo to idealna pora na Wilno: ciepło, ale jeszcze bez letnich tłumów.