TULKA.PL Blog podróżniczy No 260910
Drezno na weekend ze Szczecina
- Skąd
- Szczecin
- Ile
- 660-940 zł
- Dokąd
- Drezno
- Kiedy
- 4-6 września 2026
Pierwszy weekend września w Dreźnie: odbudowany kościół z kamieni dwóch kolorów, taras nad Łabą, podwórka z rynnami, które grają, i dzielnica po drugiej stronie rzeki, w której nikt się nie spieszy.
Dobre podróże
zawsze się opłacają

Plan wyjazdu
No 260910- Taras nad Łabą Do punktu: Taras nad Łabą
- Pałac z ogrodem Do punktu: Pałac z ogrodem
- Nowe Miasto Do punktu: Nowe Miasto
Pierwszy raz byłam w Dreźnie w styczniu 2015 roku, z Lipska, na jeden dzień, za resztkę stypendium. Pamiętam mróz, szare niebo i to, że stałam przed odbudowanym kościołem z kopułą i nie mogłam zrozumieć, dlaczego część kamieni jest prawie czarna, a część jasna jak piasek. Jedenaście lat później wróciłam we wrześniu, na cały weekend, i tym razem już wiedziałam.
Drezno leży bliżej Szczecina, niż się wydaje. Pociągiem z przesiadką w Berlinie jedzie się niecałe pięć godzin. Wyjechałam w piątek rano, w południe byłam na miejscu.
Kamienie dwóch kolorów
Kościół z kopułą na rynku Starego Miasta został zniszczony pod koniec wojny i przez kilkadziesiąt lat stał jako stos gruzu, pomnik tego, co się stało z miastem. Odbudowano go dopiero kilka lat po zjednoczeniu Niemiec, kamień po kamieniu, i otwarto w połowie pierwszej dekady tego wieku. Ciemne kamienie to te ocalałe z ruin, odnalezione w gruzie i wstawione z powrotem na swoje miejsca. Jasne są nowe.
Z daleka całość wygląda jak budynek z łatkami. Z bliska jak mapa pamięci. Stałam przed nim tak samo długo jak jedenaście lat temu, tylko tym razem rozumiałam, na co patrzę. Do środka weszłam w sobotę rano, kiedy było jeszcze cicho. Jasne, pastelowe wnętrze, galerie jedna nad drugą, światło z okien pod kopułą.
Plan na trzy punkty
Taras nad Łabą
Wzdłuż rzeki, nad starym miastem, ciągnie się szeroki taras na dawnych murach obronnych, nazywany balkonem Europy. Z jednej strony pałace, kościoły i akademia sztuk pięknych z kopułą, którą miejscowi nazywają wyciskarką do cytryn. Z drugiej Łaba, łąki nad wodą po drugiej stronie i mosty. Po rzece pływają stare parowce z kołami łopatkowymi. Siedziałam na schodach tarasu w piątek wieczorem i patrzyłam, jak słońce zachodzi za mostem, a w wodzie odbijają się wieże.
Pałac z ogrodem
Niedaleko tarasu stoi barokowy zespół pałacowy z dziedzińcem, fontannami i pawilonami, w których mieszczą się muzea. Na sam dziedziniec można wejść bez biletu i właśnie tam spędziłam pół godziny w sobotę, chodząc po galeriach na dachach pawilonów. Muzea zostawiłam na następny raz. Dwa dni to za mało na Drezno muzealne i postanowiłam nie udawać, że jest inaczej.
Nowe Miasto
Po drugiej stronie rzeki leży Nowe Miasto, które mimo nazwy wcale nie jest nowe, a jego dalsza część przetrwała wojnę w znacznie lepszym stanie niż centrum. Dziś to najbardziej żywa część Drezna: kamienice z kolorowymi podwórkami, małe kawiarnie, sklepy z rzeczami używanymi, bary, murale na każdej ścianie.
Najbardziej znane są połączone ze sobą podwórka, każde zaprojektowane inaczej. Na jednym z nich fasadę pokrywają rynny i lejki, które przy deszczu grają, bo woda spływa nimi jak przez instrument. W sobotę po południu akurat przelotnie padało i usłyszałam to na własne uszy. Kilkanaście osób stało pod daszkami i słuchało rynien jak koncertu.
Jak się poruszać
Drezno da się obejść pieszo, jeśli nocujesz w centrum albo w Nowym Mieście. Stare Miasto, taras, pałace i most to kilkanaście minut spaceru. Tramwaje przydają się wtedy, gdy chcesz pojechać dalej wzdłuż rzeki albo wracasz późno. Kupiłam bilet dobowy w automacie na przystanku, płacąc kartą, i to wystarczyło na dwa dłuższe przejazdy w sobotę i niedzielę.
Dworzec główny leży kawałek od starego miasta, po drugiej stronie długiej ulicy handlowej. Z plecakiem poszłam pieszo i zajęło mi to dwadzieścia minut. Wieczorem i w niedzielę rano centrum jest spokojne, a sama czułam się w nim swobodnie, także po zmroku na moście.
Wrzesień nad Łabą
Wrzesień to dobry miesiąc na Drezno. Upały minęły, było dwadzieścia kilka stopni w dzień i kilkanaście wieczorem. W okolicach Drezna rosną winnice, na zboczach doliny Łaby, i na początku września w miasteczkach dookoła zaczyna się czas winobrania. W niedzielę rano wsiadłam do tramwaju i pojechałam kilka przystanków w dół rzeki, do miejsca, gdzie winnice schodzą prawie do samych domów. Przeszłam się ścieżką między rzędami krzewów, z widokiem na dolinę, i wróciłam do miasta przed pociągiem.
Nad rzeką, na łąkach po stronie Nowego Miasta, w ciepłe wieczory siedzą setki ludzi na kocach. W sobotę dołączyłam do nich z kanapką i butelką soku. Z łąk widać panoramę starego miasta, tę ze wszystkich pocztówek, i lepiej ogląda się ją z dołu, z trawy, niż z tarasu.
Gdzie spałam, co jadłam
Spałam w małym hotelu w Nowym Mieście, w pokoju na poddaszu. Wybrałam tę dzielnicę, bo wieczorem jest tam życie, a rano spokój, a do starego miasta idzie się przez most kwadrans. Okno wychodziło na podwórko, tak jak lubię od czasu nocy nad barem.
Jadłam saksońsko i nie tylko. Ziemniaczana zupa z kiełbaską, pieczeń w ciemnym sosie, a na deser kawałek drezdeńskiego sernika z twarogiem, wysokiego i bez spodu, który smakuje trochę jak nasz, a trochę jak coś zupełnie innego. Na śniadania piekarnia na rogu, na kolacje bary w Nowym Mieście, gdzie za rozsądne pieniądze można zjeść wszystko od falafela po ramen.
Drezno czy Lipsk
Skoro byłam w obu w tym roku, porównam. Lipsk jest bardziej codzienny, studencki, z kanałami i fabrykami zamienionymi na pracownie. Drezno jest bardziej reprezentacyjne, barokowe, ładne jak z pudełka, z rzeką, która robi połowę jego uroku. Do Lipska pojechałabym, żeby pochodzić i posiedzieć w kawiarni. Do Drezna, żeby patrzeć.
Jeśli masz jeden weekend i jedziesz pierwszy raz, wybierz Drezno. Jeśli masz drugi, jedź do Lipska.
Ile wyszło
Szczecin → Drezno · 4-6 września 2026
- Pociągi Szczecin - Drezno i z powrotem, z przesiadką w Berlinie220-320 zł
- Mały hotel w Nowym Mieście, dwie noce260-360 zł
- Jedzenie, w tym dwa kawałki sernika140-190 zł
- Tramwaje i drobiazgi40-70 zł
Razem660-940 zł
Następnym razem przyjadę na trzy dni i zacznę od muzeów w pałacu.