TULKA.PL Blog podróżniczy No 261022
Koncert w Katowicach na weekend
- Skąd
- Szczecin
- Ile
- 760-1120 zł
- Dokąd
- Katowice
- Kiedy
- 16-18 października 2026
Z jednego koncertu zrobiłam cały weekend na Śląsku: hala, której kształtu nie trzeba nikomu opisywać, muzeum w dawnej kopalni i ceglane osiedle górnicze. Jak zaplanować wyjazd na koncert, żeby nie skończył się na samym koncercie.
Dobre podróże
zawsze się opłacają

Pociąg ze Szczecina do Katowic jedzie przez całą Polskę, z północnego zachodu na południe, prawie osiem godzin. Wsiadłam w piątek o 7:30 z laptopem, termosem i tłumaczeniem instrukcji pompy ciepła, które musiałam oddać w poniedziałek. Do Poznania przetłumaczyłam dziesięć stron. Za Wrocławiem przestałam, bo za oknem zaczęły się hałdy, szyby kopalń i ceglane osiedla, a ja nigdy wcześniej nie byłam na Śląsku dłużej niż na przesiadce.
Pojechałam na koncert. Zespół, którego słucham od kilku lat, grał jedyny koncert w Polsce w hali w Katowicach, tej okrągłej, której kształtu nie trzeba nikomu opisywać. Ale skoro jechałam osiem godzin, postanowiłam zostać dwie noce i zobaczyć coś więcej niż scenę.
Koncert to jeden wieczór, wyjazd to trzy dni
To moja zasada przy koncertach daleko od domu. Jeśli droga zajmuje więcej niż pół dnia, nie jadę na jedną noc. Przy jednym noclegu cały wyjazd sprowadza się do pociągu, hali i znowu pociągu. Przy dwóch zostaje cały dzień na miasto, a koncert przestaje być jedynym punktem programu. Wtedy też łatwiej znieść, jeśli coś się nie uda: support się przeciągnie, nagłośnienie będzie słabe, a ulubionej piosenki nie zagrają.
Przy planowaniu robię to, o czym pisałam przy powrocie z koncertu w Łodzi: najpierw sprawdzam, jak wrócę, potem kupuję bilet na koncert, potem od razu rezerwuję nocleg z bezpłatną rezygnacją.
Gdzie spać
Hala stoi w samym centrum Katowic, kilkanaście minut pieszo od dworca. To bardzo ułatwia sprawę. Wybrałam pokój w małym hotelu między dworcem a halą, tak żeby po koncercie wrócić pieszo, a w niedzielę rano mieć blisko na pociąg. To ta sama logika, którą opisałam przy hotelu przy dworcu w Wiedniu: przy krótkim wyjeździe z ważnym pociągiem nocleg przy dworcu jest wygodny.
Noclegi w okolicy hali w dniu dużego koncertu drożeją i szybko znikają. Rezerwowałam w dniu, w którym kupiłam bilet na koncert, w lipcu. Dwa tygodnie przed koncertem ten sam pokój kosztował wyraźnie więcej.
Sobota przed koncertem
Dawna kopalnia
Kilka minut spacerem od hali, na terenie dawnej kopalni, powstała dzielnica kultury: nowoczesna sala koncertowa orkiestry, centrum kongresowe z dachem, po którym można spacerować, i muzeum regionu w dawnych budynkach kopalnianych. Większość ekspozycji jest pod ziemią, w nowych halach wkopanych w teren, a nad nimi stoi stara wieża wyciągowa z galerią widokową na górze.
Weszłam na wieżę rano. Z góry widać całe centrum Katowic, okrągłą halę, wieżowce, a dalej na horyzoncie kolejne miasta, które na Śląsku przechodzą jedno w drugie bez wyraźnej granicy. Przez kilka godzin w muzeum dowiedziałam się o Śląsku więcej niż przez trzydzieści cztery lata życia.
Ceglane osiedle
Po południu pojechałam autobusem do dawnego osiedla górniczego na południowym wschodzie miasta. Zbudowano je ponad sto lat temu dla rodzin górników: ceglane domy wokół podwórek, okna w czerwonych ramach, kościół, dawna pralnia, piekarnia. Dziś mieszkają tam ludzie, a w części budynków są pracownie, kawiarnie i galeria. Osiedle wygląda jak jedno wielkie dzieło z cegły, a na podwórkach suszy się pranie, jak kiedyś.
Zjadłam tam obiad w małej restauracji: rolada, kluski śląskie z dziurką na sos i modra kapusta. Kelnerka wyjaśniła mi, że dziurka w kluskach jest na sos i że kto ją pomija, ten nie rozumie Śląska. Zrozumiałam.

Bilet na koncert i miejsce
Bilet kupiłam w przedsprzedaży, w dniu, w którym ruszyła sprzedaż, i od razu wybrałam trybunę. W okrągłej hali trybuny otaczają płytę prawie dookoła, więc nawet miejsca daleko od sceny mają dobry widok. Najgorsze są te tuż obok sceny, z boku, skąd widać głównie kable i plecy muzyków. Przy wyborze miejsca patrzę na plan hali i wybieram sektor naprzeciwko sceny albo lekko z boku, raczej niżej niż wyżej.
Na dużych koncertach bilety na płytę znikają pierwsze, a na trybuny zostają dłużej. Jeśli koncert się wyprzedał, a bardzo ci zależy, nie kupuj od przypadkowych osób. Sposoby na bezpieczne kupno biletu z drugiej ręki opisałam we wrześniu.
Sama na Śląsku
Jechałam sama i przez cały weekend czułam się w Katowicach swobodnie. Centrum jest zwarte, dobrze oświetlone, wieczorem pełne ludzi, a po koncercie w stronę dworca idą tłumy. Komunikacja miejska jeździ często, a autobusy na osiedle górnicze odjeżdżają z centrum co kilkanaście minut. Ludzie byli bardzo życzliwi. Starszy pan na przystanku, widząc, że patrzę w telefon z miną turystki, sam zapytał, dokąd jadę, i powiedział, na którym przystanku wysiąść.
Wieczór w hali
Wróciłam do hotelu, przebrałam się, wzięłam małą torbę na koncert i poszłam do hali pieszo. Okrągła hala z zewnątrz o zmierzchu wygląda jak lądujący statek kosmiczny. W środku jest mniejsza, niż się wydaje, i przez to bardzo bliska. Z każdego miejsca widać scenę.
Siedziałam na trybunie, po sierpniowych doświadczeniach z płyty na stadionie w Warszawie. Tym razem widziałam wszystko: scenę, światła, całą płytę falującą przy refrenach. Zatyczki w uszach, bluza na oparciu krzesła, woda w plastikowej butelce bez nakrętki, jak kazał regulamin.
Koncert skończył się o 23:10. Do hotelu szłam z tłumem ludzi idących w stronę dworca. Kwadrans spacerem, ulice pełne, w kebabach kolejki. W hotelu byłam przed północą i jeszcze długo nie mogłam zasnąć, bo w głowie grał ostatni bis.
Niedziela
Pociąg powrotny miałam przed południem. Przed wyjazdem zdążyłam jeszcze przejść się po deptaku w centrum i zjeść śniadanie w kawiarni przy rynku, który przez ostatnie lata przebudowano tak, że jest głównie placem z ławkami i wodą. Potem osiem godzin pociągiem, tym razem bez tłumaczenia, bo całą drogę przeglądałam zdjęcia i dopisywałam notatki do zeszytu z biletami.
Śląsk mnie zaskoczył. Jechałam na koncert, a wróciłam z poczuciem, że muszę tu wrócić na dłużej, bez koncertu.
Ile wyszło
Szczecin → Katowice · 16-18 października 2026
- Pociąg Szczecin - Katowice i z powrotem200-300 zł
- Bilet na koncert, miejsce na trybunie200-320 zł
- Mały hotel między dworcem a halą, dwie noce220-300 zł
- Jedzenie, w tym rolada z kluskami110-140 zł
- Muzeum, wieża widokowa, autobusy i drobiazgi30-60 zł
Razem760-1120 zł
Następnym razem wezmę nocny pociąg w jedną stronę i zyskam pół dnia na mieście.