Od razu do biletów

TULKA.PL Blog podróżniczy No 261025

Koncerty i festiwale

Festiwal pod dachem - jak wygląda od środka hala namiotowa

Skąd
Szczecin
Ile
130-200 zł
Dokąd
Szczecin
Kiedy
20 września 2026

We wrześniu poszłam na jednodniowy festiwal muzyki i jedzenia w Szczecinie, który zamiast pod gołym niebem odbywał się w hali namiotowej nad wodą. Jak stoi w takiej hali scena, gdzie są bary, toalety i szatnia, i dlaczego chętniej idę na festiwal pod dachem niż w błoto.

Czytaj dalej

Dobre podróże
zawsze się opłacają

SZCZECIN20 09 2026
Biała hala namiotowa z przeszklonymi drzwiami, przed nią ogrodzenie obwieszone kolorowymi banerami

W niedzielę o 15:10 stałam w kolejce do bramki z biletem w telefonie i po raz pierwszy od dawna nie miałam przy sobie kaloszy, peleryny ani foliowego worka na plecak. Dzień wcześniej wróciłam z Poznania, nogi miałam jeszcze zmęczone po bruku Starego Rynku, a festiwal był tak blisko domu, że część drogi przeszłam pieszo. Przede mną, nad nabrzeżem, stała długa biała hala z dwuspadowym dachem. Wyglądała jak magazyn, który ktoś przez noc postawił przy wodzie.

Na festiwale jeżdżę po Polsce. W lipcu przetrwałam cztery dni nad morzem z namiotem, kaloszami i workami na śmieci. Tym razem festiwal przyjechał do mnie: jeden dzień, kilkanaście foodtrucków, dwie sceny, muzyka od popołudnia do 23:00. I wszystko pod dachem.

Bilet kupiłam w czwartek wieczorem, zgodnie z czwartkową zasadą, choć tym razem nie musiałam szukać ani pociągu, ani noclegu. To było dziwne uczucie: festiwal bez rozkładu jazdy, bez plecaka na trzy dni i bez sprawdzania, o której odjeżdża ostatni autobus. Do domu miałam dwa przystanki tramwajem albo półgodzinny spacer. Wróciłam pieszo, z mapą w głowie, a nie w telefonie.

Pierwsze wrażenie: to nie jest namiot

Słowo „namiot” kojarzy mi się z płachtą na stelażu, która łopocze przy każdym podmuchu. Hala namiotowa to coś innego. Ma sztywną konstrukcję z metalowych ram, ściany z paneli, a dach napięty z białej plandeki. Środek jest jasny nawet bez reflektorów, bo światło przechodzi przez dach. Pod nogami równa podłoga. To ona najbardziej zmieniła mi festiwal: żadnej trawy rozdeptanej w błoto, żadnego szukania kawałka suchej ziemi, żeby postawić plecak.

Organizator podzielił halę na strefy jak mieszkanie. Przy wejściu kasy, szatnia i punkt z wodą. Dalej długi pas z foodtruckami i barami wzdłuż jednej ściany, naprzeciwko stoły i ławki. Na końcu, przy krótszej ścianie, główna scena. Mniejsza scena stała w drugiej, mniejszej hali, połączonej przejściem. Dzięki temu dźwięk z jednej sceny nie zagłuszał drugiej, a w strefie jedzenia dało się rozmawiać bez krzyczenia.

Jak stoi scena pod plandeką

Pytałam o to technika przy stanowisku realizatora dźwięku, bo przez cały koncert patrzyłam w górę. Kolumny i światła wisiały na kratownicach podwieszonych pod konstrukcją dachu, a nie na wysokich wieżach jak na festiwalu w plenerze. Scena była niska, przez co występujący stali bliżej ludzi. Technik powiedział mi tylko jedno zdanie: „Pod dachem nie walczymy z wiatrem, walczymy z echem”. Słychać było dobrze, choć przy perkusji ściany trochę oddawały dźwięk.

Zatyczki do uszu miałam w kieszeni kurtki, jak zawsze. Na zamkniętej przestrzeni przydały się szybciej niż na otwartym polu.

Wnętrze hali namiotowej z rzędem kabin toaletowych z czerwonymi drzwiami i ławką pośrodku
Wnętrze hali namiotowej z rzędem kabin toaletowych z czerwonymi drzwiami i ławką pośrodku

Toalety, szatnia i inne rzeczy, o które nikt nie pyta

Na każdym festiwalu najpierw sprawdzam dwie rzeczy: gdzie są toalety i czy jest szatnia. Tu toalety stały w osobnym module hali, z prawdziwymi drzwiami, umywalkami i światłem. Kolejka była, ale w środku, a nie na deszczu. Po lipcu nad morzem i rzędzie przenośnych kabin na słońcu to był luksus.

Szatnia była płatna, kilka złotych od wieszaka. Wzięłam ją od razu, bo za dnia było ciepło, a po zmroku od wody ciągnęło chłodem i ludzie zaczęli zakładać kurtki. W hali stały nagrzewnice, więc w środku było znośnie do końca.

Przy barach działał system, który chętnie zobaczyłabym na każdym festiwalu: zamówienie przy jednym okienku, odbiór przy drugim, a między nimi wolne przejście. Pod dachem, gdzie nie da się rozepchnąć kolejki na trawę, ma to sens. Ławki stały w rzędach, więc o miejsce do jedzenia trzeba było trochę powalczyć, ale nikt nie jadł na stojąco w deszczu.

Jedna rzecz mniej mi się podobała: przy pełnej hali powietrze robiło się ciężkie, szczególnie przy foodtruckach. Co jakiś czas wychodziłam przed halę, na nabrzeże, odetchnąć i popatrzeć na wodę.

Kto stawia takie hale

Wieczorem w domu poczytałam, kto w ogóle takie konstrukcje buduje i jak to wygląda od strony firmy. Wrocławska spółka Ekodynamic ma osobną stronę dla naszego miasta: hale namiotowe Szczecin (https://www.ekodynamic.pl/szczecin-hale-namiotowe/). Piszą tam o wynajmie i sprzedaży hal dla firm i osób prywatnych, na wesela, pikniki, bankiety i targi, a także o halach magazynowych i produkcyjnych. Każda ma podłogę, dwuspadowy dach i ściany, a rozmiar dobiera się do potrzeb.

Najbardziej zaskoczyło mnie, że montaż hali namiotowej (https://www.ekodynamic.pl/szczecin-hale-namiotowe/) nie wymaga fundamentów ani dodatkowych wsporników. Konstrukcja jest modułowa, więc stawia się ją i rozbiera szybko. Dla festiwalu to ma ogromne znaczenie: w czwartek na nabrzeżu jest pusty plac, w niedzielę gra muzyka, a we wtorek po hali nie ma śladu.

Kilka dużych białych hal namiotowych ustawionych obok siebie na betonowym placu, pochmurne niebo
Kilka dużych białych hal namiotowych ustawionych obok siebie na betonowym placu, pochmurne niebo

Dlaczego wolę festiwal pod dachem

Nie zrezygnuję z festiwali pod gołym niebem, bo jest w nich coś, czego hala nie da: zachód słońca za sceną i noc pod namiotem. Ale na jednodniowy festiwal jesienią albo zimą hala wygrywa w każdym punkcie, który zwykle psuje mi zabawę:

  • pogoda: deszcz bębni o dach, a ty stoisz w suchych butach,
  • podłoga: zero błota, można usiąść na chwilę nawet na ziemi,
  • toalety: w środku, ze światłem i umywalką,
  • temperatura: nagrzewnice i szatnia, czyli kurtka nie musi wisieć na biodrach przez cały koncert.

Przy wyborze festiwalu sprawdzam teraz w opisie, czy cała impreza jest pod dachem, czy tylko część. „Strefa zadaszona” często oznacza jeden namiot przy barze, a nie halę dla wszystkich.

Ile wyszło

Szczecin → Szczecin · 20 września 2026

  • Bilet jednodniowy70-100 zł
  • Jedzenie z foodtrucków i picie50-80 zł
  • Szatnia5-10 zł
  • Tramwaj w jedną stronę, z powrotem pieszo5-10 zł

Razem130-200 zł

No 261025 · na osobę

Następnym razem zjem obiad w domu przed wyjściem, bo foodtrucki pochłonęły połowę budżetu.

Pisze Tulka

Tłumaczka ze Szczecina, bez auta, z plecakiem 20 litrów. Od 2021 roku trzyma się czwartkowej zasady: raz w miesiącu wyjazd, decyzja najpóźniej w czwartek.

Bilet wydany , kierunek Koncerty i festiwale