„To tylko pies” ?! :(

Co z tym można zrobić??? Mamo! -zapytała z płaczem moja córka Zuzia a ja nie znalazłam odpowiedzi i zwracam się z tym pytaniem do Was. Wczoraj, wyjeżdżamy z domu na umówioną wizytę do fryzjerki, a przed wjazdem, na jezdni leży potrącony przez samochód mały piesek, zatrzymuję się i widzę jak po kolei trzy rozpędzone samochody „biorą przeszkodę pomiędzy kołami”…żaden nawet nie zwolnił, żaden nie zmienił pasa chociaż był wolny, ( ograniczenie prędkości w tym miejscu- teren zabudowany- i stojący sobie spokojnie słup z kamerą radarową ). Wychodzę z samochodu i zabieram go, żyje jeszcze chociaż..oszczędzę Wam szczegółów, jedziemy do weterynarza w międzyczasie Zeć dzwoni do fryzjerki, że się spóźnimy bo pies… Zostawiamy go u weta, z namiarami do mnie. Komentarz u fryzjerki ” przecież to tylko pies”..
Po godzinie weterynarz dzwoni, że stan psa bardzo poważny i co dalej..Deklaruję się znaleźć właściciela psa i przyjadę. Pytanie w okolicznych domach zajęło nam koło godziny ale poza informacjami sąsiadów,że takich to tu dużo biega, wskazywaniem na sąsiadów jako właścicieli i radą żeby uśpić nic więcej nie udało się ustalić. Wracamy do weta… rozpoczyna nam wyliczać długa listę obrażeń..wniosek, dla psa lepiej będzie jak go uśpić chociaż to szczeniak ( 6 m-cy). Po czym rozpoczyna liczenie..zdjęcie, kroplówka, zastrzyk..ble ble ble.. pochówek ( 50 zł ) widać, że analizuje sytuację po czym pada 120 zł no bo pies nie pani..
Pytań dlaczego..jest wiele. Mam świadomość, że liczba zabijanych na drodze zwierząt w Polsce nie szybko zmaleje ale czy mamy wpływ na zmianę zachowań ludzi? Kierowców, właścicieli psów, weterynarza, który oczywiście ponosi koszty udzielając psu pierwszej pomocy ale czy to nie jest jego zawodowy obowiązek?
„Co można z tym zrobić?” Nie znam odpowiedzi …”to tylko pies” ?! 🙁

Na zdjęciach poniżej nasze szczeniaki – Lola i Kuki (zakochane w sobie po uszy).

Pozdrawiam Was serdecznie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „„To tylko pies” ?! :(

  1. Dorota pisze:

    ja nie rozumiem takich ludzi,co to znaczy „to tylko pies”,to też jest istota która czuje,którą też boli.A Twoje pieski są urocze,ja mam sunie rasy „europejskiej” i jest najkochańsza na świecie

  2. Dorota pisze:

    Witam serdecznie:)
    Przerażają mnie właśnie te czasy,pełne znieczulenia na krzywdę…Nie wiem jak to już dzisiaj jest,nie ma w człowieku tego współczucia,wrażliwości na ból i krzywdę.Nie wiem co z nim zrobić,ale jak ma cierpieć to pewnie tylko uśpić żeby nie cierpiał.
    Mam inny przyklad z którym się dzisiaj spotkałam.Dzwoni do mnie znajoma starsza Pani z rozpaczą informując mnie że jej syn zmarł na zawał.Przed miesiącem go wydziedziczyła(był adoptowany dawno temu)…i też nie wiedziałam jak się zachować.Z jednej strony strasznie mi Jej żal bo została już sama,wszyscy poumierali,z drugiej strony robiłą to świadomie nie patrząc jak on będzie to przeżywał.Jak przeżywał emocjonalnie to teraz już wiadomo.
    Tak więc trzeba nam więcej miłości,wspólczucia i zrozumienia dla ludzi i zwierząt.
    MIlutkiego wieczorku Pani życzę mimo tylu przykrych wrażeń.

  3. Znieczulica przeraża, niestety jest jej z roku na rok coraz więcej. Nie mniej przerażająca jest również ludzka głupota, na którą nie ma jeszcze lekarstwa. Jednak żeby nie było tak smutno, trzeba zakończyć pocieszającą puentą, że jednak nie brakuje też takich ludzi, jak Ty Kasiu, którzy mają nie tylko złote ręce, ale i złote serce!

  4. Merenwen pisze:

    Wiesz, nie wiem, jak u Ciebie w domu to wygląda, ale może przygarniecie bidę…? A jeśli weterynarz nie chce „na ślepo” leczyć obcego psa, to może zabrzmi to brutalnie, ale pozostaje schronisko… 🙁 Może nie będzie miał tam pięknego życia, ale tam jest szansa, że go wyleczą.
    Albo dogomania.pl ! Genialne forum, cała masa biednych, chorych psów znalazła tam ratunek i pomoc! Obce dla siebie osoby potrafiły przetransportować psa przez całą Polskę, by trafił do lepszego weterynarza. Załóż mu wątek, nic nie stracisz, a zawsze jest szansa, że ktoś chociaż coś doradzi.

    • kakachna pisze:

      Piesek został uśpiony, bo liczne obrażenia, nie będę Wam wyliczać jakie, były tak poważne, że nie było innej możliwości. Chciałam jednak dotrzeć do właścicieli aby jako prawni opiekunowie mieli możliwość zabrać głos w sprawie.. a to mi się nie udało, chodziło mi o zjawisko… 🙁

  5. gosiulaart pisze:

    Smutne,bardzo smutne.I przykre to trochę,że weterynarz tak podchodzi…I tyle kasy zdziera…no cuż.. Przynajmniej Ty masz czyste sumienie,że postąpiłaś słusznie.A to rzadkość..

  6. Masz wspaniałe serce Kasiu! A pamiętaj, że dobro zawsze do nas wraca… Pozdrawiam Cię gorąco!

  7. miuu pisze:

    Bardzo to smutne:( Ja moje psy traktuję jak pełnoprawnych domowników. Niestety w miastach ludzie mają trochę inne podejście do psów niż na wsi ( tak mi sie przynajmniej wydaje) . Przeraza mnie to co zastałam po przeprowadzce na wieś, zanidbane zwierzaki przy budzie tarzające się w swoich odchodach, brud tragedia. Ale co zrobisz nie dasz znac do towarzystwa opieki nad zwierzetami bo wszyscy sie znaja, nie pomozesz bo cie z widlami pogonia bo miejsce psa przy budzie,..tak wiec wytykaja mnie palcami gdy spaceruje sobie z moimi psami w gumiaczkach po wiejskim blotku, kupuje im bulki i opowiadam ze trzymam w domu, bo to tylko pies..ale nie dla mnie

    • kakachna pisze:

      Miuu, podejście ludzi do psów na wsi też jest mi znane ale „wściubiam” nos i uświadamiam w każdej sprzyjającej okoliczności..z marnym raczej skutkiem..
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *