Ogrodzenie ale jakie?

Dzień dobry Kochani 🙂 To już ostatni wpis w tym roku poświęcony tematyce zagospodarowania mojego małego ogródka.
Aż do początku września trwały moje prace porządkowe wzdłóż dwóch boków przylegających do ogrodzenia działki.
Nie muszę Wam powtarzać jak bardzo te czynności były nużące i męczące fizycznie ale najważniejsze, że udało mi się zrealizować plan nakreślony wiosną.
Ale ad meritum czyli do rzeczy 🙂 Oczyszczanie drugiego boku zaczęłam od okopania i przesadzenia mocno rozrośniętych róż.
0
Wybrałam dla nich miejsce blisko domku aby cieszyły zmysły urodą i zapachem. Jednocześnie to miejsce nie będzie w przyszłości przylegać do żadnych ścieżek więc i nie będą one nikogo zaczepiać ani nikt nie będzie im zakłócał spokoju. Miejsce jest nasłonecznione a pod każdą z róż wykopałam głęboki na 40 cm dół i wypełniłam mieszaniną ziemi z kompostownika, gliniastej wykopanej z dołka i piaskiem. Bardzo mnie śmieszy sposób w jaki dokonują się zmiany w tym ogródku. To jak punktowe robienie porządków w totalnym chaosie bałaganu.. Tu inaczej się nie da..
Największej róży nie dałam rady przesadzić bo okazała się ona być odmianą róży dzikiej i po kilku godzinach prób jej wykopania poddałam się.. Korzenie były tak grube jak ręka, poprzeplatane i kończyły się gdzieś daleko pod ziemią. Ostatnio oglądałam powtórkę programu „Maja w ogrodzie” i właśnie ostrzegano przed inwazyjnością róż odmian dzikich dlatego nim zaprosimy je do ogrodu trzeba przemyśleć czy chcemy jej oddać w posiadanie nasz ogród..

9
Koło wspomnianej róży była furtka, która została zamknięta na symboliczną kłódkę a dzięki pomocy sąsiedzkiej ( dziękuję bardzo Ryśku 🙂 ) na drugim boku wycięte zostało jedno przęsło z ogrodzenia i zrobiłam prowizoryczne wejście do ogródka ze schodkami z bloczków które pozostały po montażu domku.

3
A gdy robiłam to zdjęcie poniżej to nie mogłam uwierzyć, że dałam radę to „ogarnąć” i że to koniec tego jak to dumnie nazwał Alek „projektu” .. 🙂

4
No właśnie, czas Wam przedstawić mój „projekt”, otóż jakie jest ogrodzenie każdy widzi.. przymierzałam się w myślach do różnych pomysłów związanych z wymianą ogrodzenia na inne ale tak naprawdę to od początku ciągnęło mnie do natury czyli zlikwidowania tego co jest i zastąpienia go żywopłotem.
Poszukałam w internecie producenta sadzonek ligustru, zamówiłam 280 sztuk dwuletnich a gdy przyjechały wraz z nimi pojawiły się na działce pomocne serca i ręce które zasadziły go w dwóch rzędach .
7
A dokładnie to cały żywopłot posadziła moja córka Aga i jej znający się na rzeczy chłopak Artur 🙂 Bardzo Wam kochani dziękuję! <3
Dwa rzędy sadzonek posadzili wzdłóż rozciągniętych sznurków, w odległości 25 cm od siebie, a każda sadzonka w rzędzie również w tej odległości i systemem na mijankę. Na metrze bieżącym znalazło się 7 sadzonek.

6
Zuzi przypadło w udziale podlanie całego żywopłotu systemem delikatnego zraszania. Duuuużo podlewania 🙂
No i coż, wiosną go mocno przytnę zostawiając jedynie 10-cio centymetrowy przyrost z poprzedniego roku, drugi latem i jeszcze jesienią i tym sposobem ładnie się rozkrzewi a potem tylko jeszcze dwa latka i będzie można usunąć stare ogrodzenie.. Cierpliwości.

8

Mam nadzieję, że zaspokoiłam Waszą ciekawość i nie zanudziłam.. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie a kolejny wpis już niedługo z propozycją świątecznej choineczki, którą udało mi się w międzyczasie zrobić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogród, Rośliny. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *